-Szmata łazi czyjąś kawę wychliwa mówię żeby przestała podkradać będziesz tak piła to umrzesz umrzesz będę chodzić po twoim grobie i nie będziesz wychliwać czyjejś kawy szmatę łeb boli i pije primę jajko jej dać na wiosnę to potem odwala takiej co ty głupia jesteś chora jesteś coś masz z głową!-Bożenka nadaje nieustannie-ludzkiego mózgu się nie je, nie pije, ty jesteś normalna?!
Co ciekawe to często padająca tu obelga "nienormalna", "psychiczna" lub "jak lekarz widzi twoją twarz to się boi zastrzyk zrobić".
Hierarchia układa się w ten sposób ( tak przynajmniej to widzę), że upośledzeni umysłowo są na jej dnie, to oni żują pety, są w stanie zrobić wszystko( łącznie ze zrobieniem loda) za papierosa. Nikt niczego im nie daje, inni się z nich śmieją. Osoby z ciężkimi formami depresji w ogóle są wyłączone z życia towarzyskiego, wyłaniają się tylko jak duchy na posiłki i znowu chowają się w pościel. Schizofrenicy, cierpiący na nerwicę i bardziej poczytalni ludzie są na szczycie tej hierarchii..
Masz papierosy-masz władzę i poważanie innych
Schizofrenik wszędzie za mną chodzi. Ostatnio wszedł do palarni bez majtek i w rozpiętej piżamie z genitaliami na wierzchu. Powiedziałam żeby spieprzał a on, że nauczy mnie grac w tysiąca cofanego. Nie umiem grać w karty, może tu się nauczę. Schizofrenik podczas pierwszego śniadania tutaj podstawił mi pod twarz ( a nad jajecznicopodobną zimną papkę) swoją łydkę. Powiedział, że tam mu się lucyfer objawia. I jak myślę, czy da się go zatatuować. Nie wiedziałam co mam odpowiedzieć, rozpłakałam się. Nad tą papką. Powiedziałam sanitariuszowi, że nie mam swojego kubka. On powiedział, że trzeba było myśleć , że teraz nie będę miała herbaty. Schizofrenik oddał mi swoje opakowanie po jogurcie służące za kubek i nalał herbaty.
Od płaczu miałam całą zasmarkaną twarz. Nie było się czym wytrzeć. To było takie upokarzające. Sanitariusze i pielęgniarki nie wchodzą w dialog z nami, nie odpowiadają na dzień dobry ( co mnie strasznie wkurwia). Jakby nie należało nam się to, żeby nam chociaż odpowiedzieć. Kiedy zamknęli mnie w tym karcerze próbowałam powiedzieć sanitariuszowi, że ja tu jestem przypadkiem, że to nadgorliwość lekarza, że nie wbijam ludziom ołówków w szyję. Jego półusmiech i kiwanie głową dały mi do zrozumienia, że nie pierwszy raz to słyszy. Bez sensu jest tu mówić o swoim stanie.
Jest taki bardzo miły pan, lekko upośledzony. Kiedy płakałam to mnie pytał czy wszystko w porządku i mówił, że najgorzej jest pierwszy raz w takim szpitalu. Powiedział, żebym nie płakała bo stwierdzą że histeryzuję i posiedzę tu dłużej. Krzyczeć też nie można bo "w pasy". Od tygodnia czuję gulę zdławionego krzyku buntu w gardle. Odmówić jedzenia też nie wolno.
Proponuję miłemu panu picie:
-chcesz soku?
-nie, nie lubię soku.
-a co lubisz pić.
-wodę. Wiesz, ze mnie już wszystkie soki wypili tu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz