środa, 1 czerwca 2011

   Na korytarzu jest dużo prac chorych. Są bardzo ekspresyjne, pełne żywych kolorów, w większości mają zachowane proporcje i perspektywę. Nie wyglądają jak bohomazy dziecka. Jestem dla nich pełna podziwu. Miło byłoby na nie patrzeć gdyby nie jeden detal. Wszystkie są podpisane autor nieznany.
Dlaczego nie można ich podpisać imieniem autora, który z pewnością jest znany?
Żadna z tych pielęgniar nie umiałaby czegoś takiego namalować. Takie subtelne odbieranie wartości człowiekowi tutaj.

   Dziś obcięłam jednej starszej pani włosy. Poprosiła mnie o to, bo jest tu od kilku miesięcy i nie ma jej kto ściąć. Pod okiem terapeutki zajęciowej ( jako jedyna z personelu znalazła czas na taką głupotę) podcinałam włosy nożyczkami do papieru i widziałam jak babcia się cieszy, rozmawiałyśmy o jej włosach, jakie kiedyś miały kolor, że wciąż są gęste i piękne.Były długie o naturalnie białym odcieniu. Mimo , że wszystko odbywało się w łazience, do której co chwilę ktoś wpadał i różnie reagował, to zrobiła się taka nieszpitalna atmosfera.

To jest mój wentyl bezpieczeństwa. Gdybym zasklepiła się tylko w tym, czego tu doświadczam i co widzę wszystko by we mnie umarło.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz